A może by tak… kultura? Dziękuję, postoję

A może by tak… kultura? Dziękuję, postoję… XXI wiek narzuca nam morderczy pęd życia, wymusza podejmowanie decyzji pod wpływem chwili. Ścigamy się sami ze sobą, by zdążyć, by wszystko wyszło dokładnie takie, jakie sobie zaplanowaliśmy. Czy w tej rzeczywistości, kreowanej przez impuls jest jeszcze miejsce na chwilę wytchnienia?
Tak wiele się mówi o kulturze i o sztuce, o teatrze i o książkach. O tym, jak to kultura ma cudowną moc wyciągania ludzi z kompleksu codzienności.
„To są ręce, które leczą” – powiedzieć by się chciało. Gdziekolwiek by nie przyłożyć ucha słychać jedno i to samo powtarzane, niczym mantrę, hasło: „weź, poobcuj z kulturą, dobrze ci zrobi!”. Dobre sobie. Poobcuj z kulturą.

   Ciekawe kiedy! Między śniadaniem, a wyjściem do pracy? Czy może tuż po dwudziestej drugiej, kiedy dzieci już śpią, a stos brudnych naczyń piętrzy się w kuchni, ubrania walają się bezładnie po salonie, a jedyne o czym marzysz, to aby tylko ten dzień się skończył. Ileż można by dać, aby tekst kultowej piosenki Hanny Banaszak, ziścił się i dał tą upragnioną chwileczkę zapomnienia…

Praco! Ile cię trzeba cenić…

   Korporacja, wygodne krzesło, duże biurko, elastyczne godziny pracy i kilkutysięczna pensja. Słodkie marzenie każdego. Nie każdy jest jednak tym szczęściarzem, któremu udało się upolować ciepłą posadkę, a wielu ludzi zderza się z szarą codziennością, w bardzo bezpardonowy sposób. Jak to mówią, życie jest brutalne i pełne zasadzek. Tyle się mówi w telewizji o bezrobociu, o zwolnieniach.

   W radio, w prasie, w towarzystwie temat ten bryluje prawie zawsze przy okazji polityki. No i jak tu teraz oddawać się kulturze, skoro wisi nade mną widmo, że zgorzkniały szef wykopie mnie na bruk?! Ani Słowacki, ani Matejko nie napełni mi lodówki, ani nie opłaci rachunków. Bogaci! Ci to sobie mogą pozwolić na kulturę. A ja? Dziennie 20 palet do rozładowania, a potem biegiem – szykować obiad, ogarnąć trochę mieszkanie i od nowa to samo.

   Często, bardzo często widzi się taki obraz. Pewnie trochę w tym prawdy jest, ale znowu nie ma tragedii. Popadanie ze skrajności w skrajność, to żaden sposób. Wkurzamy się tylko, markotniejemy i wylewamy całą żółć na swoje otoczenie, swoich bliskich. Zrównoważenie, kluczem do sukcesu. Nie samą pracą, żyje człowiek. Wszystko jest potrzebne, byle w odpowiednich proporcjach. Szczęśliwym ten, kto poznał samego siebie i żyje całym sobą. Jeśli coś jest nam solą w oku, nie trzeba tego usprawiedliwiać. Trzeba działać. Tu i teraz.

Kultura to język uniwersalny, rozumiany przez ludzi niezależnie od różnić / Źródło: Creative Commons

Na bakier z kulturą.

   Nie łudźmy się – na kontakt z ludźmi skazani jesteśmy zawsze. Metka intelektualnego troglodyty nie jest powodem do zachwyty, prawda? O tyle, o ile narzekanie na podatki, na pracę, na dochody jest często obserwowanym zjawiskiem, to jednak ciągła rozmowa o tym, albo obgadywanie sąsiada, który właśnie kupił nowy telewizor, nie zaintryguje naszego interlokutora, a wręcz przeciwnie. Znuży go i utwierdzi w przekonaniu, że nawiązana rozmowa była bezowocna.

   Nie tędy droga! Nie tędy! Jeśli chcemy być poważani, musimy coś wiedzieć. Jest pewne minimum z minimum! Wyobraźmy sobie następującą sytuację: grupka znajomych z pracy na koniec tygodnia zbiera się w knajpce, żeby pogadać, tak po prostu po ciężkiej harówce. Zamawiają po piwie, do tego jakieś szybkie przekąski i zaczyna się rozmowa. Jeden mówi, że urodziła mu się córka, drugi, że musi wymienić wycieraczki w samochodzie i tak dalej. Same ludzkie sprawy.

   Nagle, pada pytanie: co ostatnio przeczytaliście? Niemożliwe? Pytanie z kosmosu? A jednak. Trochę głupio byłoby powiedzieć, że ostatnio przeczytało się tylko wyzwiska na drzwiach niezamężnej sąsiadki z piętra niżej, której w tajemniczych okolicznościach pojawił się syn. Kojarzenie Pana Tadeusza, wyłącznie z dobrym alkoholem wcale nie poprawia sytuacji. Wcale. Kultura nie powinna kojarzyć się wyłącznie z argumentem na wywody podchmielonego człowieka, który akurat napatoczył się nam w parku i usilnie próbuje od pana kierownika otrzymać kilka złotych.

Książka – otwiera umysły łaknącym wiedzy / Źródło: ytimg.com

Bądź intelektualnym MacGyverem!

   Nawet będąc zalewanym codziennie mnóstwem spraw, można rozsądnie przeznaczyć odrobinę czasu na kulturę. Bynajmniej nie dla tego, że kultura jest modna, bynajmniej nie dlatego, że kolega z pracy chodzi do opery, więc nie mogę być gorszy. Kultura przede wszystkim to inwestycja w samego siebie. Rozwój osobisty to szalenie ważny czynnik, zarówno w życiu prywatnym i zawodowym. Nigdy nie wiemy, czego będzie wymagać od nas rynek pracy, przyszły pracodawca.

   Chcąc zaszczepić we własnych dzieciach dobre wzorce, najpierw samemu trzeba je posiąść. Bogaty dorobek cywilizacyjny wielu pokoleń stoi otworem. Czerpać z niego można garściami, co nie wymaga zbyt wielu nakładów pieniężnych. W każdej większej miejscowości jest biblioteka. Każdy ma dostęp do telewizji (internetu). Wystarczy raz w tygodni, w sobotę, albo w niedzielę, gdy tylko znajdziemy chwilę czasu poświęcić ją na samodoskonalenie się.

    Ciekawa książką, film fabularny, może czasem jakieś wyjście do teatru, albo po prostu jakieś wydarzenie kulturowe w mieście, które są często bezpłatne. Nikt nie urodził się mądrym, mądrym się staje. Drobnymi krokami osiąga się marzenia. Ambicje i determinacja w zdobywaniu wiedzy, która jest nieodzownym czynnikiem związanym z kulturą, jest ogromnym atutem. Tylko trzeba chcieć, bo chcieć – znaczy – móc.

Eryk Zywert