Wyprawa Rowerowa Berlin-Uznam

   W ostatnim czasie odbyła się wyprawa rowerowa Berlin-Uznam. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszą relacją.

Berlin

   Korzystając z promocji PKP wcześniej kupiliśmy bilety na pociąg do Berlina na 6:00. W pociągu zostawiliśmy rowery i zasiedliśmy na swoich miejscach. W Berlinie przywitała nas piękna pogoda. Jako, że byliśmy głodni to przed dworcem zjedliśmy małe co nieco. Ruszyliśmy w drogę po berlińskich uliczkach.

   Nawigacja spisywała się dobrze. Zachwyceni byliśmy tym, że mimo dużego ruchu rowerzyści czują się nie naciskani przez samochody. Ścieżki rowerowe z osobną sygnalizacją dla rowerzystów i niekiedy oddzielne pasy do skrętu w lewo z sygnalizacją. Kasia pomimo, że nie lubi jeździć po ulicach w Berlinie czuła się komfortowo.

   Samochody podczas włączania się do ruchu z prawej strony są wyczuleni i przepuszczają rowerzystów. Do kempingu na obrzeżach miasta mieliśmy około 15km. Praktycznie cała trasa była ścieżkami rowerowymi. Bądź wytyczonymi na chodniku, bądź pasy na jezdni. Na kempingu dla samochodów brakowało już miejsca ale dla namiotów miejsce się jeszcze znalazło. Rozłożyliśmy namiot i udaliśmy się po zakupy do marketu.

   Na następny dzień planowaliśmy wycieczkę do Poczdamu ale niestety ciągłe opady deszczu zepsuły ten plan i większość dnia spędziliśmy w namiocie. Po południu się trochę przejaśniło , więc postanowiliśmy wybrać się na miasto. Przejechaliśmy Bramę Brandenburską i zatrzymaliśmy się na Alexanderplatz i zdecydowaliśmy się z góry z wieży telewizyjnej podziwiać widoki na stolicę Niemiec.

   Pojeździliśmy jeszcze po okolicznych atrakcjach turystycznych. Przy powrocie na kemping złapał nas jeszcze deszcz i schroniliśmy się pod dachem i robiąc sobie zdjęcie z berlińskich misiem. Po deszczu wieczór przyniósł nam piękny zachód słońca. Kolejny dzień zaczęliśmy od porannego biegu. Spakowaliśmy namiot i wyruszyliśmy obrzeżami Berlina do trasy rowerowej Berlin – Uznam.

W drodze / Autor: Krzysztof Kopeć

W drodze

   Szlakiem bardzo przyjaznym rowerzystom kierowaliśmy się nad jezioro Werbellisee gdzie późnym wieczorem dotarliśmy na kemping. Podróż opóźniła się przez złapaną gumę po drodze. W międzyczasie zjedliśmy obiadek w miłej restauracji w Bernau gdzie znajdował się wielopoziomowy parking rowerowy. Trasa po wyjeździe z Belina wiodła głównie leśnymi asfaltowymi drogami. Dzień zakończony z 70km na liczniku.

   Rano śniadanie przed namiotem i spacer wzdłuż jeziora. Kamping wyposażony w żetonowe prysznice. Czystość oczywiście dobra. Pakowanie i na rower. Kolejny dzień to trasa w sąsiedztwie jezior. Zdarzały się wzniesienia, które trzeba było pokonać ale zjazdy były wytchnieniem.W Joachimsthal zatrzymaliśmy się na poranną 2 kawę. Celem na dziś był kemping nad jeziorem Oberuckersee. Dystans około 45km przejechaliśmy sprawnie i bez awarii.

   Postanowiliśmy nie spinać się i kolejny dzień jechaliśmy z nastawieniem że śpimy tam gdzie będziemy chcieli i jak się coś fajnego trafi to zostajemy. A trafiło się. Przejeżdżając przed Frenzlau zauważyliśmy drogowskaz z miejscem noclegowym przyjaznym rowerzystom. Zajechaliśmy więc i okazało się że można wynająć domeczek na 1 noc.

   Domek z podstawowymi rzeczami czyli 2 łóżka i dach. To sobie zrobiliśmy dzień luksusu śpiąc na łóżeczku. Po rozpakowaniu się postanowiliśmy przejechać się po pobliskim miasteczku, zjeść obiadek i wrócić na nocleg. A że jeszcze wcześnie było to złapała nas ochota na wieczorny bieg.

   Kolejny dzień rozpoczęliśmy wizytą w sklepie po pieczywo. Po śniadaniu ruszyliśmy w drogę na północ. Malownicze lasy i pola towarzyszyły nam dalej. Mijaliśmy kolejne miasteczka i trafiliśmy po 60km na kemping nad jeziorem.

   Na kempingu było pusto i chętnie się rozgościliśmy w sąsiedztwie bobrów. Ranek kolejnego dnia przywitał nas ładną pogodą. Ruszyliśmy więc jadąc już nad Zalewem Szczecińskim. Piękna ścieżka przyrodnicza i obserwujemy liczne ptactwo.

   Docieramy do miasteczka Anklam gdzie po obiedzie odnajdujemy przypadkowo fajny kemping nad jeziorem. Trochę trudno było się dogadać. Pierwszy raz spotkaliśmy się też z kaucją za klucz do wszystkich pomieszczeń. Wynosiła ona 20 EURO. Ale skorzystaliśmy tez z opcji pralki i suszarki. Piękne okoliczności przyrody skłoniły nas do kolejnego wybiegania.

Przed głównym dworcem kolejowym Berlin Hauptbahnhof w Berlinie / Autor: Krzysztof Kopeć

Uznam

   Wieczór też piękny z urokliwym zachodem słońca. Byliśmy już u wrót wyspy Uznam. Kolejny dzień to przywitanie się z morzem. Przez most przedostajemy się na wyspę i docieramy do miejscowości Uznam, która wydaje nam się jakaś pusta.

Nie znaleźliśmy jakiegoś lokalu godnego uwagi, wiec ruszyliśmy dalej wzdłuż Zalewu Szczecińskiego. W miejscowości Graz zrobiliśmy sobie dłuższy postój. Nad morze wjechaliśmy w miejscowości Alhbeck.

   Chwilkę podziwialiśmy Morze Bałtyckie i ruszyliśmy na kemping , który okazał się być jeszcze kawałek drogi leśnej na zachód. Pole namiotowe ciągnęło się kilka kilometrów i żeby się zakwaterować musieliśmy się udać na drugi koniec. Trochę zmęczeni szybko rozbiliśmy namiot i udaliśmy się do włoskiej knajpki z widokiem na morze i zachód słońca.

   Z samego rana udaliśmy się w polską stronę już asfaltową ścieżką wzdłuż ulicy. Przez kolejne kurorty wjechaliśmy do Polski. Różnica jakości dróg i kultury jazdy była widoczna od razu. W Świnoujściu zajechaliśmy na kemping, który również czystością odbiegał od niemieckich standardów.

   Na deptaku zjedliśmy po raz pierwszy od jakiegoś czasu obiad z rybki i ziemniaków. Kolejny i już ostatni dzień urlopowego wyjazdu spędziliśmy w Świnoujściu przechadzając się po mieście. Zajechaliśmy do Latarni Morskiej i udaliśmy się na pociąg powrotny do Warszawy.

Podsumowanie

   Trasa to przepiękne widoki, drogi rowerowe praktycznie same asfaltowe, czy to w lesie czy to w polu. Miejscami są wzniesienia, ale trud takich podjazdów rekompensują zjazdy. W Berlinie mnóstwo rowerzystów i infrastruktura rowerowa na wysokim poziomie.

   Ścieżki rowerowe, sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach dla rowerzystów skręcających w lewo, osobne pasy rowerowe dla jadących prosto i dla skręcających, kulturalni kierowcy, którzy przepuszczają rowerzystów a poza miastem podczas wyprzedzania zwalniają i omijając nas zachowują dużą odległość.

   Wielu rowerzystów szczególnie z sakwami i namiotami pozdrawia nas na drodze. Trasa prowadzi nad jeziorami, poprzez pola i lasy , wzdłuż rzek aby w końcu dotrzeć na wyspę Uznam i dalej nad Morze Bałtyckie. Warto przejechać tą trasę. My zamierzamy zwiedzić kolejne trasy niemieckie choć niektóre trasy w Polsce są również urokliwe.

Krzysztof Kopeć